niedziela, 10 maja 2015

MEWTHORNE (WERSJA ROBOCZA)

***

Im dłużej się w niego wpatrywałem, tym więcej piękna w nim widziałem. Jego egzotyczne, ostre rysy twarzy i na swój sposób pociągająca uroda mieszkańca Złożyska. Jego gładkie dłonie zwieńczone smukłymi palcami były usmolone węglem. Ciężko pracował. Ciężka praca jest seksi.
Małe trybiki w moim przepełnionym chlebem mózgu zaczęły się obracać. Powoli, a potem coraz szybciej i szybciej. Zrozumiałem, dlaczego Katniss go pocałowała. Sam bym go pocałował. 
Chwyciłem jego dłoń. Była jak aksamit. Aksamit otulający moje ciało i duszę, wlewające we mnie ogrom nieposkromionej, gorącej niczym ogień jego serca miłości.
Jednym susem zbliżyłem się do niego i złączyłem moje usta z jego ustami. Pocałowałem go namiętnie. Nie odwzajemnił pocałunku. Pocałowałem go jeszcze goręcej. Wreszcie odepchnął mnie i spojrzał na mnie z bólem. Jego oczy były moim sercem. Jego ból moim bólem.
- Nie mogę. Nie mogę tak.
Poczułem się, jakby sto igieł przeszywało moje serce na wylot.
- Co? Dlaczego?
- To skomplikowane, Peetaszku. Miłość to ból. Miłość jest trudna.
Igły rozgrzały się do czerwoności.
Schował moją małą, idealną do miętoszenia ciasta na bułeczki dłoń w swojej dominującej, górniczej ręce.
- Lubię, kiedy mówisz do mnie Peetaszku - wydusiłem z trudem.
Uczucia we mnie szalały. Serce biło milion razy na minutę, w rytm Jego serca.
- Peetaszku. Peetaszku, Peetaszku, Peetaszku. Będę tak mówił, ile razy będziesz chciał.
Uścisnął moją dłoń mocniej.
Moje serce skakało z radości.
To było to. To była miłość.
Takiego czegoś nie czułem przy Katniss. Czegoś takiego nie czułem NAWET wyrabiając chleb!
 Właściwie przy Katniss niczego nie czułem. Było mi jej żal, zakochała się we mnie na zabój, biedna. Zabujała się tak bardzo, że pocałowała mnie w tej jaskini. Boże, co za narwana dziewucha. 
Czas skończyć się oszukiwać.
Poderwałem się.
- Powiem Katniss. Powiem jej o naszej miłości. Nie możemy tego ukrywać. Nasza miłość jest niczym rumak, wyrywa się na wolność. Nie dostrzegasz tego? Wiem, że to czujesz, kotku. Niech inni też to poczują.
- Za to cię kocham - wyszeptał mi do ucha Gale.
Ujął moją drugą rękę, zbliżył się i pocałował mnie. Tym razem pocałunek było obustronny.

***